|
Akcja przeciwko kibicom, którą we wrześniu przeprowadziła warszawska policja, miała charakter propagandowy; wobec kibiców zastosowano odpowiedzialność zbiorową - uważają posłowie Prawa i Sprawiedliwości (PiS).
- Naszym zdaniem doszło do nadużycia władzy. Dowodów, o których była mowa we wrześniu, wciąż nie przedstawiono, a sądy przyznają rację kibicom, uwzględniając ich zażalenia - przekonywali na konferencji prasowej Mariusz Błaszczak i Paweł Poncyljusz (PiS).
Na początku września policja zatrzymała w Warszawie ponad 700 kibiców zmierzających na mecz Legii z drugim stołecznym klubem Polonią. Osoby te były konwojowane przez policjantów na stadion Polonii. Podczas konwoju doszło do zamieszek. Kibice Legii oraz kilku innych drużyn obrzucili policjantów kamieniami i petardami.
Łącznie 688 osobom postawiono zarzuty, w większości - czynnego udziału
w zbiegowisku o charakterze chuligańskim. Wobec 454 osób zastosowano
tzw. zakaz stadionowy, a 372 otrzymało dozór policyjny. 235
zatrzymanych dobrowolnie poddało się karze - przeważnie dwóch lat
więzienia w zawieszeniu. Sąd odmówił aresztowania ośmiu kibiców
podejrzanych m.in. o czynną napaść na policjantów uznając, że wystarczy
dozór policji.
Prokuratura Okręgowa w Płocku bada okoliczności policyjnych zatrzymań i
przesłuchań kibiców. Śledztwo wszczęto w sprawie podejrzenia
przekroczenia uprawnień przez interweniujących funkcjonariuszy -
dokonujących zatrzymań i prowadzących przesłuchania. Podstawą wszczęcia
śledztwa były zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa,
złożone przez 7 osób. Kilkadziesiąt innych złożyło zażalenia ws.
zatrzymania.
Jak podkreślił Błaszczak, po kilku miesiącach od tamtych wydarzeń,
widać, że akcja była pokazowa i nie było podstaw do ukarania większości
zatrzymanych. Jego zdaniem potwierdzają to decyzje sądów, które
uchylają postanowienia o dozorze policyjnym czy zakazie stadionowym.
- Nie twierdzimy, że nie było tam osób, które złamały prawo, ale
zastosowano środki nieadekwatne do sytuacji. Nie można traktować
wszystkich jak potencjalnych przestępców - mówił Poncyliusz.
Podkreślił, że zarówno wicepremier, minister spraw wewnętrznych i
administracji Grzegorz Schetyna, jak i komendant główny policji Andrzej
Matejuk, mijali się z prawdą, mówiąc we wrześniu, że są już dowody
przeciwko zatrzymanym.
- Wicepremier Schetyna nie może uciekać od odpowiedzialności. Domagamy
się, aby wyciągnął konsekwencje wobec tych, którzy złamali prawo -
podkreślił Błaszczak. Poinformował, że klub PiS wnioskował o kolejne
posiedzenie sejmowych komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz
Sprawiedliwości i Praw Człowieka, na którym Schetyna przedstawi swoje
wyjaśnienia w tej kwestii.
Według Poncyliusza w czasie wrześniowej akcji zdarzyło się wiele
nadużyć ze strony policji: zatrzymani byli bici, poniżani i zastraszani
na posterunkach. Przypomniał, że toczy się w tej sprawie postępowanie.
- Kto dziś ma odwagę przeprosić za to, co tam się działo - pytał.
W konferencji wzięli udział także przedstawicie Stowarzyszenia Kibiców
Legii, którzy przedstawili postanowienia sądów o uchyleniu kar.
Podkreślali, że do podobnych wniosków nie przychyla się prokuratura.
Błaszczak dodał, że w przyszły piątek klub PiS organizuje wraz ze
Stowarzyszeniem Wolnego Słowa konferencję na temat projektu ustawy o
bezpieczeństwie imprez masowych, który został skierowany do Sejmu.
W sobotę PAP nie udało się skontaktować z MSWiA w tej sprawie.
|